TL;DR
- Kontekst: Od listopada 2023 prowadzę uxtygodnik.pl, cotygodniowy newsletter o UX po polsku.
- Problem: Czytanie, wybieranie i formatowanie linków co tydzień ręcznie zajmuje za dużo czasu, żeby robić to latami.
- Co zrobiłem: Zbudowałem własny pipeline: zbieranie, ocena, składanie numeru i wysyłka.
- Wynik: 118 numerów wysłanych do kilkuset subskrybentów, cały czas na tym samym pipeline.
Diagnoza
Robiąc newsletter ręcznie, co tydzień powtarzasz to samo: czytasz, wybierasz, oceniasz, formatujesz. Po kilku miesiącach najwięcej czasu nie zajmuje już pisanie, tylko cała ta dłubanina wokół niego. Podszedłem więc do uxtygodnika jak do produktu i zbudowałem pipeline, który go składa. Linki zapisuję w chwili, gdy na nie trafiam, z czytnika RSS albo skrótem na telefonie. Oba źródła trafiają do jednego arkusza. Oceniam je i kategoryzuję we własnej aplikacji, która od razu tworzy shortlinki. W drugiej aplikacji składam numer z linków, które dostały co najmniej 3 gwiazdki, a potem go wysyłam.
flowchart LR
A["Czytnik RSS<br/>Miniflux"] --> E["Webhook<br/>n8n"]
B["Skrót na telefonie<br/>Safari"] --> E
E --> F["Google Sheets"]
F --> G["Ocena w Retool<br/>gwiazdki, kategoria, shortlink"]
G --> H["Składanie w Retool<br/>listy wg kategorii, min. 3 gwiazdki"]
H --> I["Mailerlite<br/>wysyłka, poniedziałek 8:00"]
classDef neutral fill:#f0f0f1,stroke:none,color:#3f3f46,rx:14,ry:14
classDef info fill:#e9eff8,stroke:none,color:#1e3a5f,rx:14,ry:14
classDef accent fill:#27272a,stroke:#3f3f46,stroke-width:1px,color:#fafafa,rx:14,ry:14
class A,B,E,F info
class G,H neutral
class I accent
linkStyle default stroke:#a8a8b3,stroke-width:1.5px
Co zrobiłem
- Zbieranie. Postawiłem u siebie czytnik RSS (Miniflux), którym steruję z klawiatury. Do tego mam skrót Apple w menu udostępniania Safari. Oba wysyłają artykuły przez webhooki w n8n do jednego arkusza Google Sheets.
- Aplikacja do oceny w Retool. Działa na tym arkuszu. Otwieram w niej artykuł, daję od 1 do 5 gwiazdek, wybieram kategorię, piszę opis i nawiasami zaznaczam, który fragment ma być linkiem. Shortlinki generują się same w Kutt, skracaczu postawionym na mojej domenie (linki do medium.com wpadały do spamu).
- Aplikacja do składania numeru, też w Retool. Układa linki w listy według kategorii i sortuje je po ocenie. Wszystko poniżej 3 gwiazdek odpada.
- 118 numerów. Wysyłam je od listopada 2023, w poniedziałki o 8:00.
Wyniki
- 118 numerów od listopada 2023.
- Kilkuset subskrybentów.
- Zero zł za subskrypcje narzędzi. Czytnik RSS i skracacz linków stoją na moim serwerze, a linki prowadzą do mojej domeny.
- Co tydzień 50–60 artykułów do oceny. Aplikacja pozwala przejść przez nie bez grzebania w arkuszu.
| Metryka | Wartość |
|---|---|
| Wysłane numery | 118 (od listopada 2023) |
| Rytm | co tydzień, poniedziałek 8:00 |
| Subskrybenci | kilkaset |
| Artykuły do oceny | 50–60 tygodniowo |
| Koszt subskrypcji narzędzi | 0 zł (self-hosted) |
Problem
Po co newsletterowi pipeline?
Bo ręczna robota szybko zjada entuzjazm. Co tydzień trzeba przeczytać dziesiątki artykułów, wybrać te warte uwagi, ocenić je, skategoryzować, opisać, sformatować i wysłać. Po kilku miesiącach najbardziej męczy właśnie ta powtarzalna część. Kiedy wypadną jeden czy dwa poniedziałki, łatwo zupełnie odpuścić.
Dlaczego nie wystarczy gotowe narzędzie do newsletterów?
Bo takie narzędzia wysyłają maile, ale nie pomagają wybrać, co do nich trafi. Najwięcej pracy jest przed wysyłką: zbieranie, ocena i formatowanie. Ta część musi pasować do tego, jak ja czytam i wybieram, więc zbudowałem ją sam. Gotowego narzędzia (Mailerlite) używam tylko do samej wysyłki.
Moja rola / zakres
- Robię wszystko sam. Zaprojektowałem i zbudowałem pipeline, sam go utrzymuję, a do tego czytam, wybieram i piszę każdy numer.
- Robię tu to samo co w pracy przy produktach: szukam w procesie miejsca, które najbardziej spowalnia, i je poprawiam. Tym razem na własnym newsletterze.
Proces
- Zapisuję od razu. Artykuł trafia do systemu w chwili, gdy go znajduję. W czytniku RSS wystarcza jeden klawisz, na telefonie menu udostępniania w Safari. Nie odkładam niczego na później, bo później zwykle nie przychodzi.
- Raz w tygodniu oceniam w Retool. Z 50–60 artykułów każdy otwieram, czytam, oceniam, kategoryzuję, opisuję i dostaję do niego shortlink.
- Składam numer w drugiej aplikacji. Linki są pogrupowane według kategorii i posortowane po ocenie, zostają te z co najmniej 3 gwiazdkami.
- Wklejam do Mailerlite i wysyłam w poniedziałek o 8:00. Ten ostatni krok robię ręcznie i tak zostanie.
Kluczowe decyzje i trade-offy
- Arkusz jako baza danych. Wszystko trzymam w Google Sheets. To nie jest prawdziwa baza, ale przy jednoosobowym newsletterze sprawdza się dobrze. Mogę go od razu edytować, nie muszę niczego utrzymywać, a aplikacje w Retool działają na nim bez problemu.
- Dwie drogi zbierania. RSS i skrót na telefonie trafiają przez n8n do jednego arkusza. Muszę utrzymywać dwie ścieżki, ale dzięki temu łapię artykuł w chwili, w której go widzę.
- Ocena we własnej aplikacji. Zbudowałem w Retool osobny ekran do oceny, kategorii, opisów i shortlinków. Musiałem poświęcić czas na budowę aplikacji, ale ocenianie 50–60 artykułów tygodniowo prosto w arkuszu to męczarnia.
- Własne shortlinki na mojej domenie. Linki do medium.com trafiały do spamu, więc postawiłem Kutt na *.at.marekbrze.dev i generuję linki z Retoola przez API. Muszę utrzymywać własny skracacz, ale maile dochodzą, a linki prowadzą do mojej domeny.
- Ostatni krok wciąż robię ręcznie. Muszę przyznać, że myślałem o CLI i Maizzle do szablonów HTML. Na razie zrezygnowałem, bo wklejenie numeru zajmuje kilka minut, a ten czas wolę wydać na coś innego.
Jak to się skończyło
Od listopada 2023 wysłałem 118 numerów do kilkuset osób. Nie było tak, że wyszedł każdy poniedziałek, bo zdarzały mi się przerwy, a najdłuższa w 2026 roku trwała ponad trzy miesiące. Po każdej wracałem do tego samego pipeline’u. Narzędzia, które stoją u mnie (Miniflux i Kutt), nic nie kosztują w subskrypcjach. Ostatni krok, wklejenie numeru, zostawiłem ręczny, bo jest tani.
Co z tego wyniosłem
- Warto traktować własny proces jak produkt. Dobre narzędzia pomagają nie odkładać pracy na później, a newslettery najczęściej umierają właśnie przez „zrobię to później”.
- Zapisuj od razu. Nie ma co liczyć na to, że przypomnę sobie o artykule później. Pewny jest tylko moment, w którym go widzę.
- Proste narzędzia warto trzymać u siebie. Czytnik RSS i skracacz linków łatwo utrzymać samemu i zostają moje.
- Nie każdy krok trzeba automatyzować. Ręczne wklejenie numeru to świadomy wybór.